Z moich rąk wypadł prezent, który podniosłam, zanim on wszedł do mojego pokoju. To jest chyba jakiś sen, niech mnie ktoś uszczypnie. Nie wierzę, że go widzę, nie wierzę, że zjawił się po tak długim okresie czasu. Zdaje mi się, na pewno mi się zdaje.
Stał w rogu pokoju przed zamkniętymi drzwiami. Patrzył na mnie nie śmiało, drapiąc się po karku. Zmienił się; włosy miał inaczej ułożone, były bardziej jasne, oczy nie błyszczały tak jak kiedyś, gdy jeszcze byliśmy razem. Na sobie miał biało-zieloną bluzkę, jasne rurki i białe buty. Od tych czterech lat wyprzystojniał...
- Um... cześć – odezwał się po paru minutach ciszy i wpatrywaniu się w siebie.
- C-co ty tu robisz? – do moich oczu napłynęły łzy.
Zaczynały powracać wspomnienia. Przypomniało mi się, co napisałam parę miesięcy temu.
Stał w rogu pokoju przed zamkniętymi drzwiami. Patrzył na mnie nie śmiało, drapiąc się po karku. Zmienił się; włosy miał inaczej ułożone, były bardziej jasne, oczy nie błyszczały tak jak kiedyś, gdy jeszcze byliśmy razem. Na sobie miał biało-zieloną bluzkę, jasne rurki i białe buty. Od tych czterech lat wyprzystojniał...
- Um... cześć – odezwał się po paru minutach ciszy i wpatrywaniu się w siebie.
- C-co ty tu robisz? – do moich oczu napłynęły łzy.
Zaczynały powracać wspomnienia. Przypomniało mi się, co napisałam parę miesięcy temu.
"Drogi Niallu.
Dziwnymi drogami chodzi przeznaczenie, a jednak wśród tych krętych dróżek odnalazłam Ciebie.
Cóż za szczęście odnaleźć swą miłość, na którą się czekało, której nigdy nie było.
Przyszedłeś do mnie z krainy szczęścia. Przyfrunąłeś do mnie jak na skrzydłach, uchyliłeś zasłonę utkaną z czarnej mgły. Przyszedłeś do mnie i do mojej duszy jak przychodzi anioł.
Być może po latach wspominać będę chwile spędzone z Tobą. Wspominać będę o smutku i radości, lecz proszę nie zapomnij, że kiedyś istniałam.
Cóż za szczęście odnaleźć swą miłość, na którą się czekało, której nigdy nie było.
Przyszedłeś do mnie z krainy szczęścia. Przyfrunąłeś do mnie jak na skrzydłach, uchyliłeś zasłonę utkaną z czarnej mgły. Przyszedłeś do mnie i do mojej duszy jak przychodzi anioł.
Być może po latach wspominać będę chwile spędzone z Tobą. Wspominać będę o smutku i radości, lecz proszę nie zapomnij, że kiedyś istniałam.
Leah."*
Ten list dalej miałam zakopany gdzieś w stosie kartek w szufladzie. Muszę go znaleźć.
Rzuciłam się na komodę, otwierając szufladę każdą po kolei. Duża ilość kartek w drugiej szufladzie była pogniecioną lub równiutko ułożona.
"Szukaj tej pieprzonej kartki!" – krzyczałam w myślach.
Wyrzuciłam wszystko z szuflady, by tylko to znaleźć.
Mam!
Żółtawa, pogniecona kartka leżała zakopana pod wszystkim. Wyciągnęłam ją, przeczytałam jeszcze raz jej treść, zwinęłam w kulkę i rzuciłam nią w niego. Stał zdezorientowany, nie wiedząc czy ma podnieść to, czy zostawić to tak jak było. Po chwili schylił się po nią, czytając to, co tam było.
Wyglądałam pewnie teraz okropnie; cała zapłakana, wpatrująca się w chłopaka, który ją zostawił, który czyta kartkę ode mnie.
Spojrzał na mnie, nie wiedząc co ma powiedzieć. Otworzył usta, lecz po chwili je zamknął.
- Leah – podszedł do mnie.
Wow, nie zapomniał mojego imienia.
- Co?
- Ja... um... ja cię bardzo przepraszam – nie wiedział, co ma mówić.
- Za co ty mnie przepraszasz? Przez ciebie całe moje życie legło w gruzach, a ja leżę pod nimi! Nawet nie wiesz jak okropnie się czułam, gdy mnie zostawiłeś! Całe moje życie się zmieniło, ja też! Jesteś palantem! - krzyczałam na niego.
W jego oczach pojawiały się łzy.
"Szukaj tej pieprzonej kartki!" – krzyczałam w myślach.
Wyrzuciłam wszystko z szuflady, by tylko to znaleźć.
Mam!
Żółtawa, pogniecona kartka leżała zakopana pod wszystkim. Wyciągnęłam ją, przeczytałam jeszcze raz jej treść, zwinęłam w kulkę i rzuciłam nią w niego. Stał zdezorientowany, nie wiedząc czy ma podnieść to, czy zostawić to tak jak było. Po chwili schylił się po nią, czytając to, co tam było.
Wyglądałam pewnie teraz okropnie; cała zapłakana, wpatrująca się w chłopaka, który ją zostawił, który czyta kartkę ode mnie.
Spojrzał na mnie, nie wiedząc co ma powiedzieć. Otworzył usta, lecz po chwili je zamknął.
- Leah – podszedł do mnie.
Wow, nie zapomniał mojego imienia.
- Co?
- Ja... um... ja cię bardzo przepraszam – nie wiedział, co ma mówić.
- Za co ty mnie przepraszasz? Przez ciebie całe moje życie legło w gruzach, a ja leżę pod nimi! Nawet nie wiesz jak okropnie się czułam, gdy mnie zostawiłeś! Całe moje życie się zmieniło, ja też! Jesteś palantem! - krzyczałam na niego.
W jego oczach pojawiały się łzy.
Niall's POV.
Chciałem ją przytulić, lecz mnie odepchnęła. Gdy to wszystko mi powiedziała, zrozumiałem jak bardzo ją zraniłem. Cierpiała przeze mnie, a łatwo to wykryłem. Jej ręce – przed moim wyjazdem były czyste, nie miały żadnych zadrapań. Teraz wróciłem i mogłem dokładnie zobaczyć jej ręce całe w świeżych ranach i bliznach. Bluzka z rękawami trzy czwarte mi to ułatwiła.
- Leah, daj mi wszystko wytłumaczyć. Chociaż daj mi dziesięć minut - siedziała na łóżku, opierając się o ścianę, z podciągniętymi kolanami do klatki piersiowej i urywanymi szlochami.
Podniosła głowę, a na jej widok pękło mi serce. Zawsze, gdy płakała pocieszałem ją, robiłem wszystko, by nie widzieć tego widoku, ale teraz nie mogłem się ruszyć, jakbym był przygwożdżony do podłogi. Płacze z mojego powodu i to cholernie boli, że zraniłem ją. Wyjechałem, zerwałem i zapomniałem. Jestem debilem, palantem, cwelem i tak dalej. Czemu ja jej to zrobiłem? Teraz będę się obwiniać cały czas, bo ona zmieniła się przeze mnie. Kochałem ją i nadal ją kocham, nie mogłem przestać o niej myśleć. Ostatnio zobaczyłem wszystkie nasze zdjęcia i chciałem tu przyjechać - do niej. Nie wiedziałem, czy dalej tu mieszka czy nie, więc gdy tylko wróciłem do Mullingar, pojechałem do jej domu. Okazało się, że tam nie mieszka. Oczy zaszły mi łzami, myślałem, że wyjechała gdzieś daleko, lecz się myliłem. Został Liam, który jako jedyny mógł wiedzieć, gdzie ona teraz obecnie przebywała. Gdy stałem pod drewnianymi drzwiami jego domu, zapukałem kilka razy. Liam otworzył mi, a gdy mnie zobaczył, otworzyły mu się usta ze zdziwienia. Chwilę pogadaliśmy, po czym zaprowadził mnie pod drzwi Lee i szedł na dół, a ja postanowiłem wejść do środka. Jak ją zobaczyłem, nie mogłem uwierzyć, że to ona.
Leah's POV.
- Co ty mi chcesz tłumaczyć? Tłumaczyć to, jak wielkim dupkiem jesteś? – uśmiechnęłam się pod nosem, a łzy nadal wyznaczały mokre dróżki od moich oczu do brody.
- Ogólnie chcę ci to wszystko wytłumaczyć. Choć zgadzam się z tobą; jestem dupkiem – popatrzyłam na niego, a jego nogi prowadziły go w stronę mojego łóżka.
Usiadł na jego końcu i wpatrywał się we mnie, zapamiętując każdy szczegół mojej twarzy. Czułam się niekomfortowo, gdy on siedział niecałe dwa metry koło mnie. Czułam, jakby moje serce miało mi wyskoczyć z klatki piersiowej, a dłonie zaczęły się pocić. Usiadłam po turecku i odwróciłam się w jego stronę, siedząc do niego przodem. Przyglądałam mu się od czubka głowy do stóp. Urósł, na jego twarzy zaczął pojawiać się zarost, a odrosty na jego włosach były bardzo widoczne. Pamiętam, gdy pewnego dnia przyszedł do mnie z paczuszką blond farby i poprosił moją mamę, by przefarbowała mu włosy, bo powiedział, że nie pasuje mu brąz i chce mieć takie blond włosy jak ja, byśmy do siebie pasowali. Zaśmiałam się pod nosem na to wspomnienie, a Niall patrzył na mnie zdezorientowany. W tym momencie miałam cholerną potrzebę go przytulić... nie wierzę, że ja o tym teraz myślę.
- Dobra, tłumacz – spuściłam głowę i oparłam się ramieniem o szarą ścianę.
- Wyjechałem, bo tata załatwił mi tam pracę. Odkąd wyrzucili mnie ze szkoły, tata ciągle szukał mi jakiejś pracy, bym zarabiał na dom, a gdy znalazł w Londynie, nie powiedziałem ci z jakiego powodu wyjeżdżam. Byłem asystentem jakiegoś biznesmena w bardzo dużej firmie, ona naprawdę była ogromna. Tata ciągle powtarzał, że jadę tam na maksimum rok, ale moja pracowitość spodobała się szefowi i zatrzymał mnie na trzy lata. Pamiętasz, gdy z tobą zerwałem? Nie chciałem tego, ale nie mogłem wytrzymać tego, że nie mogłem zobaczyć cię przez kolejne trzy lata i chciałem dać ci być szczęśliwą z kimś innym. Pewnego dnia poszedłem do szefa, prosząc chociaż o trzy dni wolnego, bo chciałbym pojechać zobaczyć się z rodziną i bardzo dla mnie ważną osobą, ale się nie zgodził, bo mnie potrzebował. Teraz dał mi trzymiesięczny urlop, bo powiedział, że mi się on należy, więc wróciłem. Wiem, że banalne, ale nie mówiłem ci po co wyjeżdżam, bo myślałem, że po tym roku wrócę. Przepraszam – nawet się nie zorientowałam, kiedy trzymał mnie za rękę, a ja go słuchałam w skupieniu.
- Oh – tylko tyle udało mi się z siebie wydusić.
- "Wolę jedno życie z tobą niż samotność przez wszystkie ery tego świata."** – to co powiedział było słodkie, a w moich oczach stanęły łzy.
- Niall?
- Tak?
- Dlaczego po tym roku nie powiedziałeś mi, że jesteś w pracy, tylko ze mną zerwałeś? Mogłeś powiedzieć, zrozumiałabym – czułam, jak przez moje ciało powoli przechodzi cień złości.
- Szczerze mówiąc, to nie wiem – ciągle patrzył mi w oczy.
- Wiesz, ile łez przez ciebie wypłakałam? – zapytałam.
- Wiem – spuścił głowę i bawił się palcami. – Pokaż ręce.
- Po co?
- Chcę zobaczyć ile razy byłem potrzebny, a mnie nie było – w jego oczach pojawiły się szklanki.
* - znalazłam to w starym dzienniku mojej mamy
** - John Ronald Reuel Tolkien
SIEMCZI!
NO TAKŻE TEN, TEN ROZDZIAŁ JEST TAKI JAKIŚ BEZSENSOWNY.
NIE WYSZEDŁ MI, PRAWDA?
PRAWDA.
CIESZĘ SIĘ, ŻE PARU OSOBOM PODOBAŁ SIĘ PIERWSZY ROZDZIAŁ, TO MIŁE.
NAD TYM ROZDZIAŁEM DŁUGO SIĘ MĘCZYŁAM, ALE W KOŃCU GO NAPISAŁAM – DLA WAS.
ZOSTAWCIE PO SOBIE ŚLAD W POSTACI KOMENTARZA :)
XOXO.
Zaintrygowałaś mnie. Bardzo...
OdpowiedzUsuńHistoria wcale nie jest banalna jak uważałam. Rozwija się...
Jestem strasznie ciekawa do jakiego stopnia dotrze.
Świetnie opisujesz sytuacje i przemyślenia. To jest wbrew pozorom bardzo ważne. Chodzi o to aby w tym co piszesz przekazać nie tylko treść ale i emocje jakie chciałabyś aby czytelnicy odczuli. Piszesz fajnym "językiem". Nie jest on prosty, złożony z banalnych dialogów jak większość innych fanfictions ale znowu też nie za bardzo wyrafinowany, przesiąknięty milionem metafor i trudnych zwrotów.
Podoba mi się. Na serio :)
Z niecierpliwością oczekuję następnych rozdziałów.
Jeśli by Ci się strasznie nudziło zachęcam też do przeczytania mojego fanfiction.
--- http://badsidefanfiction.blogspot.com/
Pozdrawiam słonko!
@Hazz_You_And_I
omg. ten rozdział był genialny. po pierwsze dsbhdscvscgydcyfcsjacs a po drugie pozdrów mamę ,bo ma talent ,myśle że masz go po niej :) jest bardzo dobry. czekam z niecierpliwością na następny x
OdpowiedzUsuń@luvvstyles
Bardzo podoba mi sie sposob w jaki piszesz ;) dokladnie opisujesz uczucia i fajnie wszystko rozwijasz :*
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział i życzę weny ^.^ /@Dreams_my_Life
' -Pokaż ręce.
OdpowiedzUsuń- Po co?
- Chcę zobaczyć ile razy byłem potrzebny, a mnie nie było'
Boże to mnie rozwaliło do końca, oczy mi się zaszklily, dziewczyno masz wspaniały talent i juz nie mogę fldoczekac się kolejnego rozdziału @Mardalenka
– Pokaż ręce.
OdpowiedzUsuń- Po co?
- Chcę zobaczyć ile razy byłem potrzebny, a mnie nie było
Genialny fragment.:3
A co do rozdziału to,z niecierpliwością czekam na kolejny. Miłego pisania.;3
Omg Jest bardzo fajny czkeam na następny rozdział :>
OdpowiedzUsuńŁał na prawdę wielkie łał jestem pod wrażeniem bardzo ale to bardzo podoba mi się twoja historia chcę więcej i więcej na prawdę super :)
OdpowiedzUsuńWow, wow, naprawdę wow. Robi się coraz ciekawiej, naprawdę. Szkoda tylko, że taki krótki. I nieprawda, rozdział wyszedł ci szałowo. A ta końcówka - jdbhabwjg. Idę czytać 3 rozdział! Ily xx
OdpowiedzUsuń